I became a ril knajt. Aj hew skar end aj fajt for merci end hegemony of maj majster.
Jutro dzień zapowiada się ciekawy. Popołudniowe picie połączone z pięknym nic-nierobieniem w szkole.
Nie wiem właściwie co mam myśleć o Asie. To takie nie w moim stylu. Bo w końcu do niczego nie jest mi potrzebna. Nie ma herbaty, pieniędzy, znajomości..
Mało jest ludzi, których nie traktuję intencjonalnie, a zwyczajnie. Rozmowa dla rozmowy itp.
Fakt. Każdego traktuję przedmiotowo. A tu nagle Syzmonowi coś do łba wpadło i wypaść nie może... Nosz kurwa mać!
Jako fan logicznego myślenia i racjonalnego podejścia do życia nienawidzę zawieszenia.
Tegoroczna wiosna gdyby była człowiekiem, a właściwie kobietą, to pewnie siedziałaby cały czas w domu, a przed wyjściem spisywała sobie na karteczce ukrytej w rękawie co i do kogo ma mówić. Miejmy nadzieję, że przynajmniej ubrać potrafi się jako tako.
W czasie nauki wypiłem mnóstwo filiżanek herbaty... Teraz czeka mnie wypad do sklepu w poszukiwaniu nowej Senchy. Dzisiaj zabiorę się za manufakturowe wytwarzanie suszonej skórki cytrusowej do herbat coby aromat i smak poprawić.
Okazuje się, że skórka cytrynowa dodana do herbaty z assamu sprawia, że ta zaczyna smakować jak earl grey...
Pora zabierać się za pisanie o Szulerze. Herbata do kubka i jazda. Premiera zapewne jutro o 17. Nie przegap.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz