czwartek, 11 marca 2010

D day

Jutro dzień. Wielki dzień. Tańczę Dżeksona nie znając super-skomplikowanego układu.
Jakoś sobie poradzę.
Tak czy siak jadę na Rkon jupii!
Konwent w Rzeszowie , spotkanie z przyjaciółmi, gry i prelekcje , czego potrzeba więcej do szczęścia?
Perspektywa trzech lub więcej sprawdzianów w przyszłym tygodniu ani trochę mnie nie bawi. Zwłaszcza historia (700 lat!)
Widziałem cud-dziewczynkę
Sara zna cud-dziewczynkę
poznam cud-dziewczynkę
Diuna sama się nie przeczyta , zwłaszcza , że czekają mnie trzy tomy Kłamcy.
LARPy!
Miseczka gunpowdera. Zaczynam pić zielone herbaty z miseczki. Będę taaki fajny.
Tak więc miseczka gunpowdera i do czytania!

Brak komentarzy: