sobota, 6 marca 2010

Sobota...

Jak ja lubię ten dzień. Spokój , można wyspać się do 10. Fakt , że zaczyna sie marzec nie przeszkadza śniegowi w padaniu. Przyszły tydzień zapowiada sie miodnie. Rekolekcje!
Czyt. Niechodzenie do szkoły i nauka na hiszpański.
Wraca zima.
Nie mogę doczekać się Alicji w Krainie Czarów.
Widziałem większość filmów Burtona , a ten zapowiada sie świetnie , poza tym gra tam Depp. A gra tam niebyle kogo , tylko moją ulubioną postać dzieciństwa- Szalonego Kapelusznika!
Jesteśmy do siebie trochę nawet podobni , nosimy kapelusze , pijemy ogromne ilości herbaty , gadamy od rzeczy i jesteśmy zdrowo rąbnięci.
Cały dzień natychany wizją cylindra rodem z krainy czarów stworzyłem własne dzieło.
Oto Frankenhat!
Oczywiście nie potrafiłem zrobić idealnej kopii z plakatu. Stworzyłem więc własny. Diabeł tkwi w szczegółach.
Posiłkowałem się zieloną senchą z trawą cytrynową.





Brak komentarzy: