środa, 22 grudnia 2010

W święta z buciorami.

Styrałem się układaniem książek na regale, ale jestem zadowolony, wszystko ładnie się pomieściło, a niepotrzebne barachło poszło na strych. Zeby było świątecznej powiesiłem sobie lampki choinkowe na oknie i na schodach, a co! No i oczywiście zacząłem niszczycielskie rajdy na babciną kuchnię. Walka o ciastko to ciężka praca, trzeba uważać, żeby nie zostać wykrytym, a potem szybko uciekać, chyba że chce się dostać ścierka przez łeb.
Pozbyłem się włosów, znowu, ale tym razem jestem w miarę zadowolony z efektu. Na sylwestra będą miały pożądaną długość. Wigilia klasowa udała się moim zdaniem bardzo dobrze, jak na warunki mojej klasy. W okres świąteczny wchodzę zadowolony, z poukładanymi książkami i umówionym mieczowym sparingiem.
Dziś w nocy zabieram się za poważne czytanie "Imienia Róży" . Jest pełnia, więc nie bedę zbyt dobrze spał. Pierwszy deadline tej nocy, strona 120!

1 komentarz:

Novalis pisze...

A propos - Tatarkiewicz.