Dzisiaj właściwą część dnia spędziłem u Kulawego. Było bardzo przyjemnie, jak zwykle z resztą. Pogadaliśmy o książkach, usiłowaliśmy skupić się nad filmem, a skończyliśmy wykorzystując map edytora z Twierdzy Krzyżowiec na wszystkie możliwe sposoby.
Święta zleciały mi mało świątecznie i niespokojnie. Rodzina pokłóciła się międzypokoleniowo, nie włączając w to na szczęście mnie. Dziadki vs rodzice, to wystarczająca mieszanka wybuchowa.
1 komentarz:
Ostatecznie rodzinne kłótnie mogą być całkiem zabawne. Na krótkie dystanse.
Prześlij komentarz