Stary nie podobał mi się od samego początku, a teraz jeszcze się nadłamał. Stwierdziłem, że pora zająć się ciesiołką osobiście. Najpierw poszukałem dobrego kawałka dębowej deski. Musiała mieć odpowiednią grubość i być możliwie dobrej jakości. Wybór padł na stary próg. Grubość idealna, zakonserwowany i bardzo porządny kawałek drewna. Potem przeglądałem kilka albumów z mieczami, żeby wyliczyć jaki długi powinien być. Po określeniu długości można zabrać się do roboty. Najpierw trzeba było wyciąć kawałek o interesującej mnie długości. Ciężej było z wydrążeniem otworu na środku, ale potem wszystko ładnie wyszlifowałem. Na tym etapie była to po prostu deseczka pasująca na miecz. Najtrudniejsze było wymodelowanie kształtu. Po pół godzinie z pilnikami, papierem ściernym i dłutem w ręku, wyszło. Nie jest może idealne, ale dobrze spełnia swoje zadanie. Teraz trzeba modlić się, żeby nie pękło przy pierwszym uderzeniu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz