niedziela, 31 stycznia 2010

In the name of God

Koniec wojny religijnej !
Działania wojenne zakończyły się dzisiaj moim zwycięstwem , nie będę już zmuszany by chodzić do kościoła , godzina tygodniowo dla mnie!
Moja wiara jest w pełni rozumna i krytyczna. Znam nauki Kościoła , uznaję jednak tylko część , większość jest przeterminowana i nieżyciowa. Księży nie lubię z natury , do katechetów mam uraz . Kościół w mojej okolicy ma kryzys , a taki ja jestem jednym z jego efektów.
Ostatecznie mam całą niedzielę dla siebie. Bez strat za to z dużymi łupami , jak Chrobry z Rusi , Szymcio wraca z kuchni z herbatą gdy familija zbiera się na nabożeństwo.

sobota, 30 stycznia 2010

Rewolwer i melonik



Fortuna znów poklepała mnie po główce i powiedziała dobry Szymcio
Dziś byłem w Rzeszowie w celu zakupienia sobie czegoś do zarzucenia na grzbiet , bo dawno niczego sobie nie sprawiłem , skorzystałem przy okazji z wyprzedaży w moich ulubionych sklepach.
House- Nie było nic , czego możnaby było się czepić , wszystko albo mam , albo mieć nie chcę , widziałem za to cud-dziewczynę i zajebiście urbanego faceta.
Cropp- paramilitarna koszula w dłoń , do kasy , 80 zł w plecy i uciekać , zanim jakiś skejt się na mnie rzuci
H&M-spędziłem tam 3 godziny przerzucając tony kwiecistych koszul, nie znalazłem żadnej odpowiedniej dla mnie , pocieszyłem sie więc kapelutkiem (na zdjęciu)
New Yorker- Boska kurtka była poza moim zasięgiem cenowym , inny kapelutek , masa dziwnych koszulek , ogólnie fajnie , spotkałem tam też dwóch chłopców , co chyba pierwszy raz byli w sklepie bez mamy ( na oko 17 lat) z dziwnymi minami przechadzali sie między damskimi bluzkami , a jak doszli do działu dla facetów , to żaden nie znał swojego rozmiaru i do przymierzalni poszli jeden z dwoma eskami , a drugi z xxxlkowymi spodniami. Obydwaj byli mojej postury (L)
Wszystkie zakupy zafundował ojciec , więc jestem zadowolony i kasa została w kieszeni.
Poza tym moje życie jest nudne , dziwne i pełne sprzeczności , muszę odsunąć sie od moich kolegów słuchających RAPU , Hip Hopu itp. Coraz częściej wysyłają mi dziwne linki z podpisem "zajebisty bit"
Ja słucham "piosenki" , myślę i dochodzę do wniosku , że to nie dla mnie i włączam więcej Viking Metalu. Rymowanie o tym jak jest trudno na dzielni , paleniu , dziwkach i dragach nie kręci mnie.
Ciekawsze są piosenki o tematyce czysto fantasy i niesamowitej muzyce symphonic-metalowej.
tylko one mają magiczną moc postawienia włosków na karku. Coraz bardziej przekonuję sie do Rocka i Bluesa (ZZ top) . Na dziś chyba tyle.
Korpiklaani i zielona herbata z miętą i cytryną

wtorek, 26 stycznia 2010

Bajka o dresie

Bajka o Ryszardzie-Dresie

Dawno temu w mieście nad Wisłą
Mieszkał stary szewczyk , co smoka pocisnął
I miał on syna , syna jedynego
Co Rysiek go wołali jak przyszło co do czego.
Bary miał szerokie , a czoło śmiesznie niskie
Oczy zielonkawe , a włosy blond-złociste
Choć matka była ruda a szewczyk czarny chodził
Więc śmiali się , że sąsiad syna szewcom spłodził.
Tak minęło dzieciństwo na żartach wygłupach
Od bękartów wyzywan , bawiąc się w ospy trupa.
Rysiek zajęć innych imać się nie lubił
Niż pobić , opluć , upić się ,a czasem wyłudzić
I tak na chłopa wyrósł , fachu w ręku ni’ miał
Więc dalej swych zajęć z młodości się imał.
Kubrak miał śnieg-biały , przez pasy trzy przecięty
Co miłość, radość , przyjaźń znaczą czysto dla zachęty
By podejść i zapytać czy problemu waść ni’ masz
Spojrzeć głęboko w oczy , zapamiętać twarz
Bo jak Rysiek drugi raz przed domem obaczy twe oblicze
To burda będzie znowu na całą kamienicę.
I miał Rysiek żonę , co ją zobaczył tej nocy
Gdy z kamratami kradli koło od karocy
I kupca szukali na nowe firany
Co z karocy wynieśli poza miasta bramy
Ryśkowa żona nie lada matrona ,
Wysoka , postawna i z klasą jest ona
I wszyscy już wiedzą z grodu Kraka i okolicy
W której to Rysiu nasz z żoną mieszka dzielnicy
Miał Rysiek kompanów , kompanów nie lada
Każdy szeroki w barach , z psem i pałką (tać nie swoją jeno od sąsiada)
Na swoją każdy zarobić by musiał
A tak to podszedł , okiem łypną i najtwardszy sąsiad po nogach już siu…
Wypisał Ryś nieraz na murze zamkowym
„Jebać straż króla dwór i podatek dochodowy”
Mieli dość tego mieszczanie , a zwłaszcza już żacy
Co ich Rysiek dopadał w swej codziennej pracy
Miał Ryśka dość król , królowa , dwór cały
I koniuszy i stolnik i służba niemała
Skrzyknęli się wszyscy i heja na Ryśka!
Pod wodzą króla i biskupa go był też uciskan
Wypędzili go hen aż do Warszawy ,
Gdzie osiedlił się w miejscu Pragą teraz zwanym
A liczne potomstwo świata pół zwiedziło
Więc gdy spotkasz kiedyś pana w trzech pasach na ulicy
Pomyśl o wielkim jego przodku z trzynastej kamienicy
A gdy zapyta o problem grzecznie spuść oczy
Bo inaczej się dziadek jego w grobie przetoczy
Ot cała to historia o Dresie z przed czasów
Disco , Techno stringów , hip hopu i w klubie wygibasów




Samem tą bajkę dzisiaj zczynił w przypływie inwencji twórczej, przy ogromnych ilościach różanej herbaty.

poniedziałek, 25 stycznia 2010

Post imperialistyczna antykomunistyczna świnia.

Łikend minął mi bez szaleństw na oglądaniu Mistrza i Małgorzaty , piciu herbaty i słuchaniu Rhapsody.
Serial okazał się hitem i bardzo mi się podobał , niemal dorównał książce , efekty specjalne może nie zachwyciły , ale film naprawde przedni. Najbardziej podobała mi się ...muzyka. Może były to właściwie trzy powtarzające się w kółko soundtracki , ale wszystkie sprawiały , że włoski na karku przyjemnie się jeżyły brr.

Jok rozpętałem pierwszą wojnę klasową
Nie było ciężko , jeden post na NK dotyczący klasowej ofermy i najlepszego ucznia za razem i klasa zaczyna dzielić sie na tych co mu pomogą i na tych co ich to bawi , reszta po prostu sie patrzy , są beznadziejni. Ja sam zadowolony ze swojego poziomu nie żywię do nikogo urazy , przecież to nie ich wina , że są ludźmi... żywię emocje dosyć specyficzne (coś między nienawiścią a miłością , pogardą) zaczyna sie ciekawa rozgrywka pomiędzy mną , a skrajnym demokratą-antysemitą o zapędach autorytarystycznych.
Bo trzeba Ci wiedzieć , że jestem jednym z tych co prowadzi ich wojna , a pokój w otoczeniu zwykle szybko się nudzi , więc potrzebuję czegoś [kogoś] na kim sie wyżyję i tak oto rodzi się konflikt. Kiedy wychodzi to na forum klasy większość ludzi to bawi (prawidłowa reakcja) a części uczucia są obrażane (zła reakcja)
W ten sposób juz mogę wyśledzić tych co warto się z nimi trzymac dalej i moje przyszłe ofiary.


Wieczór z Rhapsody , Jakubem Wędrowyczem i kubkiem Earl Grey...

środa, 20 stycznia 2010

Codzienność coraz mniej doskwiera

Codzienność , to to co mimo wszystko lubię , po ułożonym i zwyczajnym codziennym rytuale powstania z wyrka , umycia sie , stania na mrozie i dojazdu do szkoły zaczyna się część improwizowana , powrót , nauka , oglądanie/czytanie /granie połączone z nadużywaniem herbaty.
Improwizacja w szkole , dziwne co? no bo w sumie wtedy sięona zaczyna jak człowiek nie ma nic do roboty na lekcjach (pomijając historię) to mu różne dziwne pomysły do głowy przychodzą.
I tak jakiś czas temu zrodził mi sie taki głupi pomysł poszukania sobie kogoś.
Tu zaczynają się schody.
Bo , by kogoś "mieć" trzeba nie dość , że znać (poznać) to musi sie podobać (co nastręcza trudności samo w sobie , zwłaszcza mnie ,co to potrzebuje za każdym razem jakiegoś ideału)
a jak sie pozna i spodoba , to jeszcze jak charakter jest ciekawy i w główce trochę oleju , to po prostu szczęście zapanuje w złym miejscu zwanym Syzmonowym serdooszkiem , stan euforii i samozachwyty nad własnym zajebizmem i samczomęskością.
Takk , a jak to wszystko jest spełnione to trzeba się do tego zabrać
są dwie metody obydwie skuteczne.
a) szczerość ,częste spotkania , długie rozmowy i samo to do człowieka przyjdzie.
b) uwikłać intrygę , pajęczynę informatorów i być mózgiem całej szajki nic nie wiedzących znajomych "celu" a gdy wie sie na tyle by coś zrobić , przejść do spotkań i starać sie zostać pokochanym. Wtedy wychodzą wszystkie wady , których zauroczony może nie dostrzec , a osoba , którą jestem zainteresowany okazuje sie być nudną łysiejącą lamą.

Osobiście preferuję opcje drugą , bardziej zawiła i skomplikowana , ale ciekawsza i daje pole do popisu dla znajomych , których się uwikłuje bez ich wiedzy i zgody.
Ostatecznie najchętniej pominąbym etap zaprzyjaźniania i przeszedł od znajomości do związku szybko i gwałtownie , ale teraz jest etap budowania i trzeba mieć na czym związek budować.
skomplikowane to i dziwne , ale trzeba dać upust chęciom organizmu Syzmona , bo inaczej to sie organizm zbuntuje i nie da mysleć o swoich sprawach , tylko cały czas na tapetę wchodć będzię ONA

A kim jest ONA?
hahaha! śmieszne pytanie. Nie mam zielonego pojęcia , bo aktualnie są 3 ONE , były 4 ale jedną uznałem za ostatecznie niezdatna do związkowania.Minusem tego stanu jest fakt , że każda z ONYCH to znajoma, więc całą ta szopke trzeba od początku do końca przeprowadzić.

Koniec .
Herbata na dziś
Rooibos Lemon

wtorek, 19 stycznia 2010

Prolog

Początki zawsze są trudne , początki blogów zwłaszcza , bo nie wiadomo o czym tak właściwie pisać. Tak się więc zastanawiałem nad tym o czym chcę pisać i doszedłem do wniosku , że o sobie. Swoim hobby (fantastyce , modzie i modelarstwie)i swoim jakże porypanym spojrzeniu na świat.

słów kilka o autorze (czyt. mnie)
lubi:
herbaty
pieniądze
historię
dobre książki
fajne filmy
głosną muzykę
zagadki
dziewczyny
chaos , zuo i mrhok

nie lubi:
kawy
innych "ludzi"
banału
kiczu i tandety
kłamstw

Osoba o guście dziwnym i nietypowym , pełna pomysłów , chamska , niepomocna , słowna , aspołeczna , ciekawska , cyniczna i wielce egoistyczna.



no to na dzi tyle , start tomorrow.