wtorek, 24 maja 2011

Pola

Nienawidzę gubić się na bagnach z rowerem. Jak już się człowiek wdrapie na drzewo i określi którędy do domu, to i tak nie da się tam po ludzku iść, tylko trzeba wytyczać jakąś karkołomną trasę, tak żeby rower przejechał. Ledwie żyję, ale generalnie uwielbiam takie wyjazdy, zwłaszcza z Kubą. Nawet kiedy świetnie wie, że nie mam pojęcia co dalej to i tak nawet do piekła by za mną pojechał!

sobota, 21 maja 2011

Piątkowy wieczór

Uwielbiam takie wieczory jak wczorajszy- xbox, kumpel, którego znam od zarania dziejów (zerówka) , czteropak perły (mmmm) i fchuj czipsów. Granie przez 6 godzin przy akompaniamencie gróźb i okrzyków zwycięstwa, kiedy siądzie jakiś kombos. Co-op w marvel 2 to super sprawa, kiedy biega się skonfigurowaną do własnych potrzeb drużyna superbohaterów i wycina w pień zastępy robotów.

sobota, 14 maja 2011

Słońce

Ciepło się zrobiło, nie mam ochoty na robienie czegokolwiek konstruktywnego. Całe dnie siedziałbym w zajebistym słomkowym kapeluszu nad kolejnymi książkami z półki obok komputera i sączył przy tym zieloną herbatę. Upajam się piękną pogodą, upajam się otaczającym mnie pięknem wszystko jest zajebiste, kiedy w głowie ma się cały czas coś w stylu "Za 4 tygodnie Wakacje!"
I to jest zajebiste! Bo jak wakacje to i konwent i Bieszczady i ogólne obiboctwo.

Wracam do Piekary.
Sencha sencha sencha........

niedziela, 1 maja 2011

Alergia chce mnie zabić! Siedzę i kicham i zużywam przemysłowe ilości chusteczek.
W piątek dzień na nogach, cały czas z szabla u boku. Promocja liceum, do którego nawet nie chodzę, to to. Łażę jem za friko i jak mi się skrajnie nudzi to macham szablą w dziwacznych miejscach.
Potem nie mogłem ruszyć nadgarstkiem, ale to w sumie norma.
Sobota i okrojone spotkanie klubu. Granie w pokazywanki w parku. Kalambury według fantastów, to hasła w stylu barbarzyńska nimfomanka w piekle dinozaurów, albo hollywoodzie dziwki uzbrojone w piły łańcuchowe. Masa śmiechu dla zgadujących, piekło dla pokazujących.
Nudzę się i to odbiera mi chęć do czegokolwiek. Nie pojadę na imprezę baloniarską, jest brzydko i praktycznie rzecz ujmując jestem chory. Także siedzę w domu, parzę kolejne herbaty, czytam, i robię rzeczy, które rodzą się z nudy. Dzisiaj zbudowałem wysoką na prawie 30cm wieżę z kości do gry. A potem przejrzałem podręczniki do zapomnianego bitewniaka- Chronopii.
Za mną stoi stół, na stole imbryczek z herbatą, kilka kartek z rozpiskami armii, podręcznik do Chronopii, miarki, masa kostek i figurki do Warhammera i Lord Of The Rings'a, które toczą bój według zapomnianych zasad starego jak świat systemu.

Ech, Earl Grey Earl Grey