Spora część pochodzącej z US of A kultury to zwykła papka, i mało ciekawa propozycja dla Europejczyka, mimo to czasem pojawi się prawdziwy Amerykanin, który będzie potrafił wzbudzić mój podziw. Zwłaszcza w sprawie muzyki. Tym razem jest nieco inaczej
oto Seasick Steve!
Koleś jest niesamowity. Sam robi sobie gitary, albo używa zepsutych. Specjalizuje się w bluesowym szarpaniu druta, ma fajny głos i wygląda jak podrzędny żul. Brawo brawo i jeszcze raz brawo.
5 komentarzy:
Oesu, gość jest nieziemski! <3
Publika chce więcej Syzmkowych wypocin nad klawiaturą..
Taka jest wola plemienia.
[popija mate truskawkowo-bananową]
[i generuje spam]
Bananowa mate?
fuuuj
Prześlij komentarz