Czasu mało to i pisze się rzadko. Powrót po feriach powiedzmy udany. Nic interesującego się nie działo, no może poza tym, że Franek miał robić sesje zdjęciową Simonce, ale wyszło na to, że my mieliśmy cyknięte pierdyliard fotek na tle kościelnego muru.
Elizjum radzi sobie nadspodziewanie dobrze. Okazuje się, że w Krośnie całkiem sporo ludzi bawi się fantastyką.
Już w przyszłym tygodniu kończę 18 lat, czuję się stary. ech... Mam pomysł na opowiadanie, ale zobaczymy, czy czas pozwoli go wcielić w życie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz