Nie te domki. Czekanie, gitara, burżuje dojechały, pies-żul, dojazd.
Zajebizm domku niesamowitość widoku i atmosfera miejsca zwaliły z nóg. Szisza, węgiel gaśniczy, pływanie w lodowatej wodzie, pycha obiadek, Impreza, Tańce hulanki i Ja Stawiam! Andrzej- sióstr Simony, Gitara, gitara gitara.
Walka o miejsca do spania, ...... Poranny atak telefonów. Kacyk, wieprzowinka, nicnierobienie i gitara gitara gitara. Jabłka, melinowanie piwnicy, poker (nie) face, wilki szuwarowo-bagienne,czyli pływanie na smyczy, gitara, impreza, gitara, Oh Ela! W stepie szerokim, Ja stawiam, Perfect, budka, impreza, and party and party, and party!!! Taniec z Hamirem, szał-na-parkiecie Cyśki, impreza! gitara. Konkurencyjna impreza, poszukiwanie drugiej imprezy, śpiewanie na środku drogi, rozjebanie szlabanu, domek, konserwki kradzieże, śpiewanie do sufitu. Ranek, sprzątanie, wilki rowerkowe, makao, pan itepe, napój Franka, oddanie domku. Powrót z Wietnamu.
W takich obrazach zapamiętam ten wyjazd. Świetni ludzie, niesamowita atmosfera, muzyka, zniszczony głos i świetni ludzie. Co Wy zapamiętacie z naszego pierwszego grubszego wyjazdu? Jakie obrazy będą Wam wracać przed oczy kiedy usłyszycie "King Kong", "Ja stawiam!" albo "oh Ele" .
motto wyjazdu: NIE PYTAJ...
1 komentarz:
Zapomniałeś jeszcze o braku oddechu i jedzeniu kanapek z serem i dżemem ; o
Prześlij komentarz