Zrobiłem sobie dramatyczne oświetlenie w pokoju. Odpowiednio ułożone i pochowane światełka nastrojowo oplatają Salvadora Dalego na ścianie. Niedobrze oj niedobrze, bo czasu jak zwykle nie mam na czytanie i pisanie pozaszkolne, The Fakto chyba nie dostanie notki, ale świąteczne opowiadanie może się skroi. Przez jakieś pół godziny usiłowałem wymyślić jakikolwiek górnolotny temat, jak widać nie wyszło i tylko napomnę, że "Bieszczadzka opowieść " poszła na konkurs do Krosna, może coś dostanę.
Ostatnio pooglądałem sporo programów o najnowszym uzbrojeniu, trochę też na ten temat poczytałem i powiem, że czułem się jakbym czytał powieść SF. No sorry, zatrważające tempo rozwoju nowoczesnych technologii dla mas, to jedno, ale to co wyrabiają wojskowi, to całkowite szaleństwo albo wizjonerstwo. W końcu zawsze to armie (skupione przy bogatych ośrodkach władzy) miały na tyle kasy i możliwości, żeby rozwijać się najszybciej. Wszystkie nasze "najnowsze" wynalazki których używamy na co dzień, zaczynały jako ściśle tajne wojskowe projekty. Od telefonu, po ekrany dotykowe. I tak było od zawsze i pewnie zawsze będzie.
Brak chęci do nauki mnie opętał i tylko oglądałbym "futuramę" i pił na zmianę earl grey i yerbę, żeby nie zasnąć. Chyba zbiorę się w sobie, wstanę i zabiorę się za coś pożytecznego. Tak, to właśnie zrobię.
No to earl grey i do roboty!
5 komentarzy:
Jaki Dali na ścianie?
"Słonie"
Same as mine 0.o
U mnie też :)
Dalego, chyba?
Prześlij komentarz