Mogę sobie tylko wyobrażać jak bardzo niesamowicie muszą teraz wyglądać szkockie wzgórza pokryte wrzosami, w zimny mglisty poranek. Kiedy pradawna celtycka magia jest niemal wyczuwalna w powietrzu, a postacie z mitów i legend przemierzają tą gęstą mgłę na granicy marzeń i rzeczywistości.
Ja jednak przemierzam rzeczywistość pewnym krokiem prąc ku nieuniknionemu- maturze. Nie obawiam się jednak tego momentu, będzie on raczej płynnym przejściem w kolejny etap mojego życia. Czasem pewność siebie jest zgubna, moja na szczęście wrosła we mnie tak, że przestała mi przeszkadzać i czasem ciężko mnie wybić z przekonania o mojej nieomylności i nieśmiertelności (dwie najczęstsze przyczyny wypadków).
Wczorajsze piwo w zajebiście klimatycznym parku obok opuszczonego psychiatryka (tak tak wiem! to nie był psychiatryk, tylko jakieś budynki hutnicze, ale fasadę miał jak psychiatryk z XIX wieku) ogłosiło wszystkim przechodniom, że kopernik zaczął rok szkolny i imprezy. Cieszę się, że teraz spotkanie Mateusza, albo Franka nie będzie wymagało wcześniejszego umawiania, tylko po prostu wyjdę na korytarz i poszukam ich klasy.
Oczywiście razem z początkiem roku szkolnego KKF Elizjum również ruszyło z kopyta, mamy nową lokalizację. Teraz spotkania będą się dobywały w salce przy bibliotece publicznej w Krośnie, przy ulicy Wojska Polskiego w piątki od 17 do 19. Zapraszam !
Nie wiem czemu ostatnio nie opuszcza mnie świetny humor. Nie przeszkadza mi on. Ba! Wręcz cieszy, ale nie znam jego źródła. Może te ogniska, które codziennie palą sąsiedzi mają z tym jakiś pokrętny związek... Gęsty, siwy, pachnący dym unosi się po całym osiedlu, a jak mam otwarte drzwi balkonowe to przedostaje się także do pokoju i wisi sobie pod sufitem pachnąc i siwiejąc. Jak można nie lubić zapachu dymu z ogniska? To jest typowy zapach złotej jesieni, typowy zapach września- miesiąca ognisk!
Cały dzień wałkują jedną piosenkę "W dzikie wino zaplątani" w aranżacji Zakopower. Góralskie granie wtłacza masę pozytywnej energii w ten utwór. Ich wersja jest niesamowita, mimo to nie szarpnąłbym się na opinię, że jest lepsza od oryginału. Moim zdaniem problem z Zakopower jest taki, że gdyby nie interesowały się nimi tak media, to byliby obowiązkową pozycją na liście zespołów każdego szanującego się hipstera. Jednak pop kultura wywiera na nich tak duży nacisk, że muszą brać jakoś udział w całym szołbiznesowym życiu i w tym całym zamieszaniu tracą dużo czasu, który powinni poświęcić na dopracowanie tekstów i muzyki. Przykładowo ich kawałek "Boso" mógłby być uznany za serio dobry, gdyby nie był grany przez czołowe polskie rozgłośnie co 10 minut.
Notka wyszła trochę o wszystkim i o niczym, ale postaram się, żeby kolejne były bardziej poukładane, tematyczne i składne. Tą potraktuję jako rozgrzewkę przed częstym pisaniem. Teraz będę miał czas i chęci, żeby zaparzyć sobie mój nowy nabytek - [gunpowder] earl green (gunpowder o zapachu earl grey), zasiąść przed kompem i skrobnąć coś na blogu.
Link do Zakopower i ich aranżacji wina.
Earl Green, Syzmon & Five o'clock madness
2 komentarze:
zaliczasz siebie do hipsterów? ;>
pytam, bo to subkultura o dosyć włabej opinii.
W życiu nie powiedziałbym o sobie "hipster"
Prześlij komentarz