niedziela, 19 września 2010

A eufemizm swoją drogą.

Powrót rutyny. Rutyny tak oczekiwanej, której tak się bałem, ale rutyny przyjemnej, celowo codziennie przełamywanej przy pomocy przyjaciół i własnych nietuzinkowych pomysłów. Rutyna przestaje być rutyną i zmienia się w codzienne przygody wpadające w rutynę. Małe przyjemności, wielkie zwycięstwa i spektakularne porażki, to wszystko można zamknąć w 24 godzinach, w ciągu których kolejni władcy upadają, a następują kolejni. Dynastia rozgoryczenia robi miejsce nowej koronowanej głowie czarnego humoru. Dzień za dniem. Cały wic polega na tym żeby umilać sobie czas jak tylko się da i kiedy tylko się da. Carpe Diem!
Zielono mi w filiżance herbaty.

1 komentarz:

N. pisze...

Ał.
Ale tak.