Wrzesień jest miesiącem ognisk zdecydowanie, gęste dymy zmieniają zwykłe popołudnie w epicki, nieco tajemniczy obraz. Załatwiam sobie pałasz, zakochałem się w Yerba mate i kupiłem spodnie.
Tydzień zapowiadał się bossssko(czyt. lenistwo) a skończyło się jak zwykle, nauką. Poznałem kolesia z Maroko, Malezyjkę i Łotyszkę (hot). Polubiłem tą trójkę studentów, w sumie szkoda, że siedzą tu tak krótko.
Powoli w kalendarzu zaczyna majaczyć widmo konwentu. Nawikon już 8 października! Będzie fun.
Na zakończenie tej chaotycznej notki spodziewacie się czegoś szczególnego?
Cóż innego pozostaje mi do napisania poza
Yerba Lemon rządzi!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz