To jest tak jak z kubkiem herbaty. Na początku jest pełen i nie widać dna, ale im dłużej się pije, tym wyraźniej je widać. Potem sięga się po niego już raczej odruchowo i stwierdza, że herbata się skończyła.
I za każdym razem jest to zaskakujące odkrycie. Trzeba wtedy odłożyć książkę, wstać od komputera, zastopować film i ruszyć dupę po kolejną porcję.
I za każdym razem jest to zaskakujące odkrycie. Trzeba wtedy odłożyć książkę, wstać od komputera, zastopować film i ruszyć dupę po kolejną porcję.
Nie pamiętam już w jakich okolicznościach blog powstał, pamiętam za to w jakim celu. Po głowie chodziło mi mnóstwo pomysłów, na opowiadania, krótkie przemyślenia wplatane w notki. Chciałem się tym wszystkim jakoś podzielić. Niebagatelny wpływ na powstanie i kształt miało oczywiście marzenie o pisarstwie. Jestem zadowolony z mojego bloga. Mało było komentarzy, ale czasem ktoś znajomy wspominał o poruszanym przeze mnie temacie, co było raczej budujące. Czasem poświęcałem sporo czasu, zanim notka tu trafiała, ale zawsze było to niezwykle satysfakcjonujące. Zwłaszcza przy okazji opowiadań, albo relacji.
Nie lubię zakończeń i pożegnań, bo nie wiadomo co jeszcze powiedzieć, skoro i tak się zaraz odchodzi.
Także tego....
2 komentarze:
a szkoda-serio.
Szkoda, bo szkoda, ale koniec leszczowsko zmaściłeś.
Prześlij komentarz