Jestem bardzo przyjemnie zaskoczony. Nie spodziewałem się tego, ale znalazłem świetną herbatę w sklepie w którym świetnych herbat zazwyczaj nie ma. Po skończonej nauce wybrałem się do biedronki po czekoladę i natknąłem się na stoisko tajsko-japońsko-chińsko jakieś tam azjatyckie. Pomiędzy ostrymi sosami, prasowanymi algami i ryżem wszelkiej maści leżała sobie niepozorna zielona puszeczka, która przykuła moją uwagę. Napis dobrze znany, „Tetley”, nie przywodzi na myśl jakichś niesamowicie wystrzałowych produktów. Ot zwyczajne „śniadaniówki”… No ale sprawdzam. Zachęcająco brzmiąca nazwa Green tea- zielona cytryna i jaśmin. „W sumie skończyła mi się moja ostatnia paczka Sechny i nie mam już nic cytrynowego, a herbaty torebkowej nie pakują do puszek.” Otworzyłem puszeczkę i zobaczyłem, że w środku jest porządnie zapakowana herbata niezgorszej jakości, o wzbudzającym zaufanie aromacie. To i fakt, że nie mam już zbyt wiele zielonej herbaty przesądziło o zakupie. Cena? Śmiesznie niska- 8zł, za 100g chińskiej zielonej herbaty i fajową puszeczkę. Mieszanka jest dosyć satysfakcjonująca, bo nie jest to tylko sterta listków polana aromatem, ale pełnoprawne, duże listki z okolic czubka pędu, pomieszane ze skórką cytrynową, płatkami jaśminu i okazjonalnie skórką z pomarańczy.
Herbata
ma bardzo przyjemny lekki smak, z wyczuwalną cytrusową nutą (jaśmin mi to
trochę psuje, ale osobiście za nim jakoś specjalnie nie przepadam). Parzyłem ją
3 razy i cały czas była smaczna ( najlepsza za 2 razem).
Kończąc,
jestem bardzo mile zaskoczony jakością herbaty firmy, która budzi u mnie
mieszane uczucia jeśli chodzi o jakość swoich wyrobów. Podwójnie cieszy mnie
fakt, że kupiłem ją w biedronce (sklepie dla biednych studentów). Herbata jest
dobrej jakości i ma satysfakcjonujący smak. Opakowanie jest ładne i porządne
(listki były w woreczku, a wieczko było zaklejone). W skali od zera do pięciu,
daję 4’o clock madness. Za miłe zaskoczenie i przyjemnie spędzony wieczór z
filiżanką całkiem niezłej zielonej herbaty.
Polecam