sobota, 23 października 2010

Borem lasem

Sobotnie całodniowe zniknięcia z domu weszły w nawyk. Tym razem zwiedziłem korczyńskie lasy, górki no i oczywiście prządki. Wdrapałem się nawet na najwyższą skałę, gdzie wiało. Jak wiało? Epicko wiało!
Wyjście wyjątkowo udane, zgadałem się przez całą drogę z Kacprem, chociaż nasze rozmowy odbywają się pod hasłem "pożywka dla mózgu, a Ty niewtajemniczony nic z tego nie zrozumiesz". Jest tak ponieważ idąc potrafimy przejść przez wszystkie znane nam tematy, mówiąc wyłącznie hasełkami, albo kabaretowymi gagami.

Jestem z siebie dumny. Czechosłowacka pralka wygrała w Rzeszowie.

Brak komentarzy: