
Listopadowe wieczory są najbardziej znienawidzonym okresem roku. Cały dzień najchętniej spędziłoby się w łóżku z dobrą książką, wiadrem herbaty i muzyką gdzieś z głośników. Czas snuje się między latarniami zapalającymi się na przemian to za późno, to za wcześnie. Ogromne, czasami przytłaczające ilości nauki nie dodają wcale kolorytu temu okresowi. Każdy ze zniecierpliwieniem wygląda zmiany czasu, dodatkowej godziny snu. Godziny, która może tak wiele zmienić. Jak można na to wpłynąć? Kontrolując swój sen. Jak to zrobić? Jak do tego podejść?
Zacząć należy od sprawdzenia dokładnego czasu jednego snu. Chodzi tu o pełną długość fazy REM i NREM. W moim wykonaniu jest to około półtorej godziny, co jest pewną normą. W praktyce wygląda to tak, że każdy po wypełnieniu jednego takiego "pełnego snu" przebudza się. Mózg nie dostaje bodźców, jest ciemno, cicho, więc wracamy spać. Aby się wyspać budzik należy ustawić w momencie, kiedy ten półtorej godzinny cykl się kończy, czyli odpowiednio 1,5 ; 3; 4,5; 6; 7,5 godzin od zaśnięcia. Błędem jest określenie czasu snu, potrzebnego do wyspania się na 8 godzin. Po 8 godzinach snu budzimy się w połowie fazy, co wiąże się z mało przyjemnymi efektami (senność, ociężałość, suchość w gardle). 8 godzin to czas potrzebny do pełnego odpoczynku po ciężkiej pracy, a nie do wyspania się. Do wyspania się wystarczy jeden pełny cykl snu (1,5 godziny), tyle że organizm szybciej się zmęczy, gdyż nie zdążył się do końca zregenerować. Po zakończeniu cyklu, następuje lekkie przebudzenie się i jeśli mózg dostanie silny bodziec w postaci budzika, obudzicie się wypoczęci. Jeśli jednak nie trafi się w moment tego spłycenia snu o kilka-kilkanaście minut, to zaczyna się znowu faza NREM i obudzeni do szkoły wstajemy nieprzytomni.
Brzmi to zdecydowanie dziwnie i niedorzecznie, jednak jeśli komuś chce się pobawić z własnym organizmem, by wstawanie nie zaczynało tragicznie dnia, a jedynie stanowiło płynne przejście z łóżka do autobusu, to polecam. Samemu łatwo zauważyć że czasami wstaje się wypoczętym mimo niedługiego snu, a czasami po 8 godzinach łóżko zostaje magnesem, a kołdra kloszem.