środa, 27 października 2010

Ważny sen


Listopadowe wieczory są najbardziej znienawidzonym okresem roku. Cały dzień najchętniej spędziłoby się w łóżku z dobrą książką, wiadrem herbaty i muzyką gdzieś z głośników. Czas snuje się między latarniami zapalającymi się na przemian to za późno, to za wcześnie. Ogromne, czasami przytłaczające ilości nauki nie dodają wcale kolorytu temu okresowi. Każdy ze zniecierpliwieniem wygląda zmiany czasu, dodatkowej godziny snu. Godziny, która może tak wiele zmienić. Jak można na to wpłynąć? Kontrolując swój sen. Jak to zrobić? Jak do tego podejść?
Zacząć należy od sprawdzenia dokładnego czasu jednego snu. Chodzi tu o pełną długość fazy REM i NREM. W moim wykonaniu jest to około półtorej godziny, co jest pewną normą. W praktyce wygląda to tak, że każdy po wypełnieniu jednego takiego "pełnego snu" przebudza się. Mózg nie dostaje bodźców, jest ciemno, cicho, więc wracamy spać. Aby się wyspać budzik należy ustawić w momencie, kiedy ten półtorej godzinny cykl się kończy, czyli odpowiednio 1,5 ; 3; 4,5; 6; 7,5 godzin od zaśnięcia. Błędem jest określenie czasu snu, potrzebnego do wyspania się na 8 godzin. Po 8 godzinach snu budzimy się w połowie fazy, co wiąże się z mało przyjemnymi efektami (senność, ociężałość, suchość w gardle). 8 godzin to czas potrzebny do pełnego odpoczynku po ciężkiej pracy, a nie do wyspania się. Do wyspania się wystarczy jeden pełny cykl snu (1,5 godziny), tyle że organizm szybciej się zmęczy, gdyż nie zdążył się do końca zregenerować. Po zakończeniu cyklu, następuje lekkie przebudzenie się i jeśli mózg dostanie silny bodziec w postaci budzika, obudzicie się wypoczęci. Jeśli jednak nie trafi się w moment tego spłycenia snu o kilka-kilkanaście minut, to zaczyna się znowu faza NREM i obudzeni do szkoły wstajemy nieprzytomni.
Brzmi to zdecydowanie dziwnie i niedorzecznie, jednak jeśli komuś chce się pobawić z własnym organizmem, by wstawanie nie zaczynało tragicznie dnia, a jedynie stanowiło płynne przejście z łóżka do autobusu, to polecam. Samemu łatwo zauważyć że czasami wstaje się wypoczętym mimo niedługiego snu, a czasami po 8 godzinach łóżko zostaje magnesem, a kołdra kloszem.

sobota, 23 października 2010

Borem lasem

Sobotnie całodniowe zniknięcia z domu weszły w nawyk. Tym razem zwiedziłem korczyńskie lasy, górki no i oczywiście prządki. Wdrapałem się nawet na najwyższą skałę, gdzie wiało. Jak wiało? Epicko wiało!
Wyjście wyjątkowo udane, zgadałem się przez całą drogę z Kacprem, chociaż nasze rozmowy odbywają się pod hasłem "pożywka dla mózgu, a Ty niewtajemniczony nic z tego nie zrozumiesz". Jest tak ponieważ idąc potrafimy przejść przez wszystkie znane nam tematy, mówiąc wyłącznie hasełkami, albo kabaretowymi gagami.

Jestem z siebie dumny. Czechosłowacka pralka wygrała w Rzeszowie.

niedziela, 17 października 2010

Dance kazaczok with me!

Byłem na Kozakach Rosji, show kozackim, składającym się z muzyki i tańca. Była to najdoskonalsza rzecz jaką kiedykolwiek widziałem. Było wszystko co kocham, była broń, piękne tancerki (do których zawsze miałem słabość), dwie harmonie, nawet mała armatka. Ciężko jest opisać to słowami. Jedyne, które cisnęło mi się na myśl przez cały występ to:


EPICKO

Były charakterystyczne elementy tradycyjne do bólu, czyli żupany, szable, sztandary, lance etc. I elementy w
długiej historii kozactwa goszczące od niedawna, nowe chciałoby się rzec, takie jak stroje telefonistek z 2WŚ, flaga Związku Sowieckiego, która przewijała się przez cały występ.
Muzyka, oprawa wizualna oraz popisy Kozaków zapierały dech w piersiach. Jak się uda to wrzucę tu jakieś filmiki z tego szoł.

Do obaczyska, wracam nad historię.

poniedziałek, 11 października 2010

Postconventae

Navi Navi i po navi.
Nawikon średnio udany. Prelekcje beznadziejnie rozrzucone, konkursów dla mnie mało, nie przyjechał ani Lublin ani Zamość, dlatego też w sobotnie popołudnie stwierdziliśmy że wracamy do Krosna.
Tygodni tak zakręconych jak ubiegły było mało. Codziennie sprawdziany i masa nauki, zakończone Dniem Wybrańca Losu- czyli 24h pecha.
Ojciec jedzie do Moskwy na półtora miesiąca, będę tęsknił za tym raczej małomównym stworzonym do bycia żołnierzem człowiekiem.
W związku z nadchodzącymi długimi zimnymi wieczorami poczyniłem niezbędne przygotowania. Znalazłem ciepły koc, naznosiłem na górę drewna do kominka i kupiłem herbatę owocową.
W tym tygodniu dużo luzu, a jak się poskłada tak jak ja chcę żeby się poskładało to i coś skrobnę.

Kupiłem podręcznik do Sawage Worlds
Przeczytałem podręcznik do Sawage Worlds
Przetestowałem mechanikę
Piszę scenariusz
Szukam graczy! pilnie.