poniedziałek, 17 października 2011

PostNawikon

Weryfikacja wczorajszych przemyśleń przebiegła korzystnie dla mnie. Obeszło się bez wpadki, tylko kimałem sobie na historiach. Chyba pierdolę olimpiadę i wracam do beletrystyki i felietonów. Polecam bardzo tą tetleykę recenzowana poniżej, bo cały czas jest bardzo smaczna, pomimo, że pije ja non-stop.

Teraz uwaga, będzie reklama.

Herbata Mieszczańska z Krakowskiego Kredensu, to mega syf, niewarty swojej ceny i tego, żeby stać obok innych  herbat, (dlatego leży obok minutki którą musiałem kiedyś kupić i wypić, bo przegrałem zakład.)

Koniec reklamy... No ok, to była antyreklama, no ale, skądś trzeba wiedzieć, żeby się nie naciąć.
Mam jeszcze Earl Grey z Krakowskiego, ale ona jest nawet niezła. Chyba mieszczańska jest tylko taka...

No to Yunnan i do "Chłopów tom 1" !

Brak komentarzy: