Weryfikacja wczorajszych przemyśleń przebiegła korzystnie dla mnie. Obeszło się bez wpadki, tylko kimałem sobie na historiach. Chyba pierdolę olimpiadę i wracam do beletrystyki i felietonów. Polecam bardzo tą tetleykę recenzowana poniżej, bo cały czas jest bardzo smaczna, pomimo, że pije ja non-stop.
Teraz uwaga, będzie reklama.
Herbata Mieszczańska z Krakowskiego Kredensu, to mega syf, niewarty swojej ceny i tego, żeby stać obok innych herbat, (dlatego leży obok minutki którą musiałem kiedyś kupić i wypić, bo przegrałem zakład.)
Koniec reklamy... No ok, to była antyreklama, no ale, skądś trzeba wiedzieć, żeby się nie naciąć.
Mam jeszcze Earl Grey z Krakowskiego, ale ona jest nawet niezła. Chyba mieszczańska jest tylko taka...
No to Yunnan i do "Chłopów tom 1" !
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz