Przyszedł ukochany miesiąc. Koniec upałów, koniec ukropu, witaj rześki poranku i przyjemna nocko! Witajcie wyjazdy, namioty i co tylko!
Pogoda się poprawiła na taką jaka ma być. Jestem cały happy i wczoraj sobie pokorzystałem z okazji wyjazdu. 47 kuźwa kilometrów. Trasa szalona, turingowy(?) rower wygodny, sakwy cholernie ciężkie, podjazdy strome, Kuba marudny. Jedlicze-Zręcin-Hajdasz-Żeglce-Chorkówka-Kobylany-Sulistrowa- zmiana dętki-Sulistrowa rodzina i szynka z bułką-Kobylany-Chorkówka-Zręcin-Jedlicze. Widoki były zajebiste pogoda dopisała i warto było, każdy chętny na podobnie lub mniej makabryczne eskapady może walić jak w dym. Z nowości, to założyłem sobie Lasta. Mam go co prawda od ponad roku, ale leżał nieużywany nazywam sie jakże zadziwiająco BadRedDevil. No co? Pierwsze co mi wpadło do głowy oglądając Hellsinga i czytając że "Nick: Syzmon jest już zajęty".
Straciłem całą muzykę. Całą, nie dwie płyty, nie pięć. 13 kurwa giga. I tak z 19 płyt Kamelot zostało 19 piosenek, jedna płyta Systemu, na chomiku ostała się Dalriada, z 7 płyt ZZ top uzbierałem po komórkach i mp3 i 4 15 kawałków. Pogrom 1300coś piosenek poszło się srać. "Dlaczego" zapytacie. Już mówię, ojciec zainstalował Kiesa (program do obsługi dotykowego Samsunga) w c\docs and settings\moje dokumenty. Po czym odinstalował to cholerstwo z całą zawartością, czyli muzyką, książkami, opowiadaniami, obrazkami i sejvami gier.
Wpuścili mnie do samochodu! Jeździłem po rafineryjnym parkingu i zgadnijcie co! JEstem cały i zdrowy, Peżot nie zmienił sie w pędzącą kulę ognia i kilka razy mi zgasł, ale zabawa była przednia. Top Gear, strzeżcie się! Nadchodzi nowy Stig.
Oglądam nałogowo Top Gear, wszystkie serie, doszedłem do współcześnie emitowanej na BBC 15 serii. Jest boska! Przy okazji oglądam Doctor Who, najdoskonalszy serial wszech czasów. Niskobudżetowe efekty specjalne, niesamowita fabuła, doskonała gra aktorów i świetny świat przedstawiony. To wszystko plus wieloletni staż serialu (1966-2010 i dłużej) czynią z niego jeden z najlepszych tytułów, jakie widziałem ever!
Skrótowo przedstawiłem okres kiedy nic nie pisałem, obszerniejsza fotorelacja z 47 kilometrowej eskapady już wkrótce.

