niedziela, 18 kwietnia 2010

Kurs Na Indie zachodnie!

Skończyłem czytać "Czarną banderę" Komudy, przeplataną z "Czarnymi żaglami Czterdziestu mórz" Lwa Kaltenbergha. Przygody ludzi z pogranicza mary i rzeczywistości działają na mniej jak lep na muchy.
Zamiłowanie do wody mam od kiedy pierwszy raz wszedłem na żaglówkę. Kocham wiatr we włosach, smak wody i wszędobylskich kropelek kiedy płynie się gnaną wiatrem żaglówką. Czekam tylko od wakacji do wakacji na wyjazd nad jezioro. Magia żagli, schwytała mnie i trzyma do teraz. Sprawiła, że pokochałem szanty, których znam koło 100. Przypominają człowiekowi o żaglach. Nie mogę się doczekać momentu, kiedy już zapewne za własną kasę wybiorę się na obóz żeglarski, coby nauczyć się pływać na łódce samemu.
Myślę, że pociąg do przygody i ryzyka tak ciężki do zaspokojenia we współczesnym świecie (Przepraszam który mamy wiek?) można realizować najlepiej nad wodą. Nie odkryje się co prawda nowej wyspy, nie znajdzie skarbu Czarnobrodego ani nie ucieknie przed Hiszpanami, ale dreszczyk emocji pozostaje dreszczykiem emocji. Ta sama potrzeba przygody gnała ludzi na ocean. I tu jawi się moja kolejna głupia przypadłość. Im bliżej lata, tym bardziej owa potrzeba obcowania z naturą, przyroda i co za tym idzie przygodą się nasila. Więc każdy kto ma ochotę na rajd proszony jest o powiedzenie mi o tym przynajmniej 10-20 minut wcześniej bo jestem pierwszym , który idzie wszędzie, w ciemno.
Przygoda sama jako taka to słowo używane coraz rzadziej i głownie w odniesieniu do gier i im podobnego barachła. Potrzeba tak głęboko zakorzeniona w ludzkim umyśle, potrzeba która zrzuciła małpy z drzew, potrzeba która dała początek Ameryce, Coca coli i syfilisowi umarła. Tak! Nieliczni potrzebują zastrzyku adrenaliny podawanego pijawką. Mam tu na myśli rozróżnienie sportów ekstremalnych a wypraw jako takich.
Mam to szczęście , że gmina dobrotliwie nie wytrzebiła całkowicie okolicznych lasów i mam gdzie biegać ciesząc się pogodą, wiatrem i wolnością. Bo ja tak cały czas nie mogę!

1 komentarz:

Franek pisze...

gdzie ta keja?