Przyszły święta. Ja bardzo lubię święta, a co za tym idzie święty spokój. Jednak w trakcie gorączkowych przygotowań spokoju jak na lekarstwo. By nie zostać wyklętym,a z domu wyrzuconym z powodu nieprzydatności płynącej ze swego rodzaju ułomności jakim jest niepomocność zabrałem się za własne przygotowania do świąt Wielkiej Nocy. I tak kiedy babcia i mama uwijały sie przy ciastach, dziadek mieszał sałatkę, a ojciec szukał spokojnego miejsca, w którym mama go nie znajdzie i nie zaprzęgnie do pomocy w sprzątaniu ja biegałem po domu robiąc zamieszanie i przygotowując... herbatę.
Postanowiłem się z Wami podzielić moim arcytajnym przepisem w łopatologicznie prostym tutorialu.
Zaczynamy!
Po pierwsze każda herbata musi składać się z suszu herbacianego (skąd zapewne ma swoją nazwę), tenże susz otrzymuje się z suszonych liści krzewu herbacianego. Te właśnie listki będą stanowiły naszą bazę. Ja użyłem wysokiej jakości herbaty z regionu Assam, ma wyrazisty smak i lubię jej aromat.Herbatę można dostać w każdym sklepie, sugeruję jednak nie kupować do tych celów herbaty w torebkach, a raczej sypaną w herbaciarni. Na przyszły tydzień zaplanowałem sobie porównanie herbaty sypanej w niegustownych dziwnych opakowaniach z napisem "Indie" i herbaty z herbaciarni z liptonem i Loyd Tea.Jakby ktoś pytał jest to herbata czarna. Potrzeba jej około 10 dkg.
Do bazy dodałem pokruszone suszone płatki róż sypałem na oko wyszło ich jakiś 1dkg.
Płatki mają to do siebie, że dają strasznie mocny smak, tak więc osoby lubiące herbaty różane mogą odpuścić sobie resztę przepisu. Ja nie lubię mocnych różanych herbaty, wolę herbaty kwaśne, ewentualnie kwaskowate. By zabić smak róży, pozostawiając jej aromat (lub na odwrót) dodałem do pierwszej mieszaki resztkę posiadanej przeze mnie trawy cytrynowej (około 0.5 dkg)
Jeśli ktoś nie ma trawy cytrynowej, lub nie ma do niej dostępu może dodać zwykłą trawę, nie ręczę jednak za końcowy smak herbaty, gdyż nigdy nie sprawdzałem wpływu suchego zielska na smak herbaty.
Po zmieszaniu wyglądać powinno to tak:

Z doświadczenia wiem jednak, że sama trawa cytrynowa nie zmieni zupełnie smaku, a tylko doda swój zajebisty aromat. Postanowiłem więc dodać cytrusy, a dokładniej ich suszoną skórkę. I tu pojawił sie spory problem, bo nigdzie w okolicy nie mogłem jej dostać w stanie nadającym się do spożycia w herbacie. W wyniku zaistniałej sytuacji postanowiłem zrobić suszoną skórkę samemu.
A jeśli dalej czytasz przepis, także Ty dowiesz się o starożytnej sztuce suszenia cytrusowej skórki, sekret przekazał mi Tybetański mnich konając.
Potrzebne będą cytryny (3) i pomarańcze(3) . W sklepie należy poprosić panią Grażynkę o takie z grubą skórką, jeśli jednak nie ufacie tej jednookiej kulawej jędzy możecie poszukać samemu.
Gdy zadowoleni przyniesiecie owoce do domu należy dokładnie oblać je wrzątkiem starając sie równocześnie samemu pozostać poza zasięgiem wrzątku. Robimy to ze względu na to, że ogromne zakłady przetwórstwa owoców chcąc naszej śmierci wcierają w skórki różne paskudztwa mające bronić je przed szkodnikami. Ja jednak jestem dosyć cwaną sztuką i przede mną sie nie obroniły. Wyparzone skórki będą pachnieć na cały dom i nabiorą takiego koloru jaki teoretycznie powinny mieć.

Teraz w garść należy złapać nóż tak ostry, że zazwyczaj mama nie pozwala go dotykać, a jego jedynym praktycznym zastosowaniem jest ćwiartowanie zwłok w piwnicy. Przy pomocy tego straszliwego narzędzia z koszmarów należy rzucić się na Bogu-ducha-winne owoce. Pozbyć się czubków, bo są niesmaczne a resztę skórki obrać.
Należy zrobić to możliwie dokładnie, pozbywając się każdego brzydkiego kawałka, zostawiając tylko ładną, pachnącą skórkę.
Pozostaje po tym masa odpadków, ja je wyrzuciłem do sąsiada, wy możecie je zjeść.
Teraz przyszedł najtrudniejszy moment. Skórki, które nie trafiły do sąsiada należy obrać z tego białego czegoś. Ten proces wymaga cierpliwości, by po trzecim skrawku nie powiedzieć "pierdole!" , równowagi psychicznej, by po tych słowach nie rzucić nożem w kota, psa albo siostrę. Wymaga też dokładności, bo im dokładniej obierze się skórkę tym szybciej się wysuszy i będzie smaczniejsza. By to zrobić trzeba bardzo-ostry nóż prowadzić maksymalnie przy tej części którą chcemy. Jednym szybkim ruchem pociągnąć nóż po skórce (tak by siebie przy okazji nie skaleczyć)
Gotowe powinno wyglądać tak:
Im cieńsze paski tym łatwiejsza jest potem ich obróbka. Po tym etapie zostaje jeszcze więcej śmieci, które wywalamy do sąsiada.
Po obraniu wszystkich skrawków trzeba je pociąć, to też trzeba zrobić tak dokładnie jak jest to możliwe, bo im mniejsze kawałki tym szybciej się wysuszą i tym lepsze będą w herbacie. Ciąć należy na paseczki , tak by Wasza babcia była z Was dumna a i palce były całe.
teoretycznie będzie wyglądało to tak:
Najtrudniejsze za Wami. Teraz gdy wszystko pocięte jest w zgrabne paseczki przyszła pora na suszenie.
Z historii:
Jako pierwsi jedzenie zaczęli suszyć północno-amerykańscy Indianie. Używali do tego słońca i wiatru, suszyli głównie mięsa i zioła, nie wpadli więc jak suszyć cytrynową skórkę. Byli głupi, bo zamiast herbaty woleli pić mleko bizonów i własny mocz, nie dziwne więc, że wyginęli.
Poczułem w sobie wewnętrznego Indianina. Ubrany w skórzane kierpce, pióropusz i przepaskę na biodrach wybiegłem na pole z pociętą skórką i ustawiłem ją do słońca.
Po odprawieniu tańca Słońca poszedłem coś zjeść. Wiatr bardzo wziął do siebie to że nie złożyłem mu ofiary, który w ciągu 20 minut mojej nieobecności pozbył się wszystkich kawałków skórki.
Musiałem więc powtarzać całą operację . Tym razem jednak mając na uwadze fakt, że dziadek postanowił zapalić w kominku skorzystałem z dobrodziejstwa mechanicznego ciepła i w przeciągu 3-4 godzin wysuszyłem skórki na wiór. W międzyczasie napisałem wyjątkowo nieparlamentarny post na jednym z Indianistycznych forów, gdzie wygarnąłem im co myślę o suszeniu na słońcu.
Gotowe wysuszone skórki powinny wyglądać tak:
Tak przygotowane suszone skórki dodajemy do wcześniej zrobionej mieszanki.
Po zaparzeniu ma mieć brunatno-złoty kolor, cytrusowy zapach a różano-cytrusowy smak.Parzyć tylko raz. Skórkę można wyłowić i zjeść.
Czas przygotowania:6 godzin z suszeniem
Wartość energetyczna: ?
Kalorie: Mało
Ilość porcji:90-120
Smacznego!